Czy działania USA dają nadzieję na pokój w Ukrainie?

Źródło zdjęcia, Getty Images
- Autor, Steve Rosenberg
- Stanowisko, Redaktor BBC ds. Rosji
- Relacja z, Moskwa
- Data publikacji
- Czas czytania: 3 min
Czy po dwóch dniach rozmów dyplomatycznych w Oslo i Petersburgu zakończenie wojny w Ukrainie jest choć trochę bliżej?
„Dobre i konstruktywne," tak premier Norwegii określił wtorkowe rozmowy ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, specjalnego wysłannika prezydenta USA Donalda Trumpa Steve'a Witkoffa oraz przedstawicieli Europy.
W Oslo pojawił się pomysł zorganizowania trójstronnego spotkania na szczeblu przywódców. Liczono, że wizyta Steve'a Witkoffa w Rosji utoruje drogę do spotkania Władimira Putina, Wołodymyra Zełenskiego i Donalda Trumpa, podczas którego mogliby uzgodnić zakończenie walk.
Putin nie wykazuje jednak większej chęci do spotkania z Zełenskim, chyba że miałoby się ono odbyć w Moskwie.
Kreml twierdzi, że może być gotowy do wznowienia trójstronnych rozmów w przyszłym miesiącu w Abu Zabi, ale jedynie na szczeblu technicznym.
Sam Steve Witkoff przyznał we wpisie na platformie X, że „pozostaje jeszcze wiele pracy". Zapewnił jednak, że „prezydent Trump nadal jest zdecydowany doprowadzić do zakończenia tej wojny..."

Źródło zdjęcia, Getty Images
Dla mnie najbardziej wymowna była wypowiedź doradcy Władimira Putina ds. polityki zagranicznej Jurija Uszakowa, który uczestniczył w rozmowach w Petersburgu.
Uszakow powiedział, że Steve Witkoff przekazał Putinowi informacje o rozmowach w Oslo oraz (jak ujął to Witkoff) o „nowych propozycjach ze strony Europejczyków i Kijowa".
Doradca Kremla najwyraźniej nie był pod wrażeniem tego, co usłyszał.
„Jeśli chodzi o rozwiązanie kryzysu w Ukrainie, niewiele było tam rzeczy, które mogłyby w tym pomóc," skomentował Uszakow.
Później rosyjska telewizja państwowa zapytała go o perspektywy pokoju.
„Nie wiem, jak blisko jesteśmy, ale sprawy zmierzają w tym kierunku," odpowiedział.
Wszystko pozostaje jednak dość niejasne.
Wydaje się, że Putin nie czuje obecnie presji, by zakończyć wojnę.
Wie, że obrona powietrzna Ukrainy jest pod ogromną presją.
Wie też, że zbliża się zima i może postrzegać niskie temperatury jako okazję do nasilenia ataków na Ukrainę, by zmusić ją do ustępstw.
Zdaje sobie również sprawę, że w Białym Domu jest prezydent, który wyraźnie chce szerszych, lepszych i bardziej dochodowych relacji z Moskwą.
W ostatnich dniach Donald Trump wstrzymał część sankcji wobec Moskwy, zgodził się kupić rosyjski olej napędowy i ostro skrytykował prezydenta Zełenskiego.
To w zupełności odpowiada Rosji. Zmniejsza bowiem presję na Kreml.
„Trump jest obecnie jedynym zachodnim przywódcą, który robi coś na rzecz pokoju," mówi rosyjski poseł i prezenter telewizyjny Jewgienij Popow.
„Robi coś na rzecz pokoju, ale na waszych warunkach? Tego właśnie chcecie?," pytam.
"Oczywiście!"
Trójstronne spotkanie Putina, Zełenskiego i Trumpa może nie nastąpić w najbliższym czasie.
Jednak w przyszłym miesiącu w Chinach może dojść do spotkania Władimira Putina, Donalda Trumpa i Xi Jinpinga, które odbędzie się na marginesie szczytu APEC.
Niektórzy komentatorzy już nazywają je „nową Jałtą". To nawiązanie do konferencji jałtańskiej z 1945 roku, podczas której Stalin, Churchill i Roosevelt spotkali się, by omawiać polityczną i terytorialną reorganizację powojennej Europy.
„Rosja, Chiny i Stany Zjednoczone to obecnie jedyne supermocarstwa na świecie," mówi Popow. „Oczywiście spotkanie naszych przywódców w Chinach byłoby dobre dla całego świata."
Po prawie pięciu latach wojny Władimir Putin znalazłby się dokładnie tam, gdzie chce – przy najważniejszym stole światowej polityki.
Przy tłumaczeniu tego artykułu, który oryginalnie był napisany w języku angielskim, użyto narzędzi AI. Dziennikarz BBC sprawdził tłumaczenie przed publikacją. Więcej o tym, jak używamy AI.
Edycja: Nicole Frydrych








