Mbappé traci chińskich sponsorów po żarcie o Mao

Źródło zdjęcia, Reuters
- Autor, Kelly Ng
- Data publikacji
- Czas czytania: 4 min
Kilka chińskich marek zerwało kontrakty z francuskim piłkarzem Kylianem Mbappé po jego komentarzach o zmarłym przywódcy Chin Mao Zedongu, które oburzyły wielu w Państwie Środka.
Na fragmentach nagrań z francuskiego programu rozrywkowego The Bridge Mbappé opowiada o memach na własny temat. „Najbardziej śmieszy mnie ten, na którym jest nagranie z facetem, chyba chińskim dyktatorem...," mówi.
Kilka sekund później na ekranie pojawia się mem z twarzą Mbappé nałożoną na wizerunek postaci podobnej do Mao. Wielu fanów żartobliwie nazywa napastnika Realu Madryt „dyktatorem”, nawiązując do jego wpływowej pozycji na boisku i poza nim.
Żart nie został dobrze przyjęty w Chinach, gdzie rządząca Partia Komunistyczna otacza Mao głębokim szacunkiem - mimo jego chaotycznych i często brutalnych rządów, które pochłonęły miliony ofiar.
BBC wysłało prośby o komentarz do Mbappé i przedstawicieli programu, który prowadzi inny piłkarz Realu Madryt, Aurélien Tchouaméni. Do momentu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Oryginalne nagranie nie jest dostępne na kanale programu na YouTube; nie wiadomo też, kiedy wyemitowano wywiad po raz pierwszy.
W krążących w sieci klipach, których autentyczności nie udało nam się zweryfikować, Mbappé nie wymienia Mao z nazwiska. Mówi, że on i jego znajomi „ciągle używają” mema o „dyktatorze".
Wydaje się, że fala krytyki ruszyła w poniedziałek wieczorem - po tym, jak na komentarze Mbappé zwróciło uwagę chińskie forum piłkarskie Dongqiudi. Jego gospodarze opublikowali oświadczenie, w którym nazwali słowa piłkarza „niewłaściwymi” i „raniącymi uczucia chińskiego narodu”.
Kadry z klipu i sam mem zaczęły szerzyć się w chińskich mediach społecznościowych. Oburzyły wielu użytkowników: niektórzy wzywali do bojkotu zarówno samego piłkarza, jak i Realu Madryt.
Dongqiudi ocenzurowało w swoim oświadczeniu mem i część komentarza o „chińskim dyktatorze", którą uznało za obraźliwą. Przedstawiciele forum stwierdzili, że „nie są w stanie przetłumaczyć” słów piłkarza, gdyż „obrażają one Chiny i Chińczyków”.
W chińskim internecie zaczęła rozprzestrzeniać się właśnie ta, niepełna wersja klipu. Dlatego wielu Chińczyków zastanawiało się, co dokładnie powiedział Mbappé, i pytało o to w komentarzach pod gniewnymi postami.

Źródło zdjęcia, Weibo
Jak zareagowali Chińczycy?
Chińczycy krytykują Mbappé, który ma w kraju wielu fanów i sponsorów, za „czerpanie zysków z chińskiego rynku przy jednoczesnym wygłaszaniu uwag, które obrażają chińską opinię publiczną”.
„Zwłaszcza międzynarodowe osobistości publiczne powinny wykazywać większy szacunek i wrażliwość. Nie wolno lekceważyć uczuć narodowych," czytamy w jednym z komentarzy w chińskiej sieci społecznościowej Weibo.
W miarę jak gniew internautów narastał, chińskie marki zaczęły zrywać współpracę z Mbappé, choć nie komentowały bezpośrednio jego słów.
Największy chiński producent nabiału, Mengniu, oświadczył, że „stanowczo sprzeciwia się wszelkim wypowiedziom i działaniom, które ranią uczucia narodu chińskiego, i prowadzi wobec nich politykę zerowej tolerancji”.
Podobne oświadczenie wydał gigant branży napojów, Dongpeng: „Nasza firma stanowczo sprzeciwia się wszelkim zachowaniom, które obrażają uczucia narodowe, i prowadzi wobec nich politykę zerowej tolerancji”.
Chińska państwowa gazeta The Global Times podaje, że w aplikacjach informacyjnych państwowej telewizji CCTV nie znajdziemy już treści dotyczących francuskiego napastnika.
Chińskie media poinformowały we wtorek, że CCTV przestanie też transmitować mecze hiszpańskiej ligi piłkarskiej, La Liga. Real Madryt ma największe sukcesy wśród grających w niej 20 klubów: do tej pory zdobył 36 tytułów mistrzowskich.
Głos zabrało również chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Jego rzecznik Lin Jian powiedział: „Zapoznaliśmy się z raportami na ten temat. Słowa i czyny, które ranią uczucia chińskiego narodu, naturalnie napotkają sprzeciw ze strony wszystkich warstw chińskiego społeczeństwa”.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Chiny są dla międzynarodowych gwiazd sportu ważnym rynkiem. Chińskie marki podpisały wielomilionowe kontrakty reklamowe m.in. z Mbappé, norweskim napastnikiem Erlingiem Haalandem i graczem NBA Stephenem Currym.
We wtorek o godzinie 14:00 czasu lokalnego (07:00 polskiego) pięć z 10 najpopularniejszych tematów na Weibo dotyczyło Mbappé. Hasztag „wiele marek kończy współpracę z Mbappé” znajdował się na szczycie listy.
„Nigdy nie przyjeżdżaj do Chin," głosił jeden z najpopularniejszych komentarzy na Weibo.
Niektórzy internauci bronili Mbappé. Ich postawa była jednak rzadka: chiński internet jest ściśle kontrolowany, a od użytkowników oczekuje się, że podporządkują się w drażliwych kwestiach linii władz.
Mało który temat jest równie drażliwy jak Mao.
Co powoduje gniew?
Mao założył w 1949 roku Chińską Republikę Ludową i kierował nią w burzliwych latach 60. i 70. XX wieku.
Jego próba szybkiej industrializacji, którą nazwał Wielkim Skokiem Naprzód, wywołała głód, który pochłonął dziesiątki milionów ofiar.
Następnie nadeszła rewolucja kulturalna: brutalne czystki wobec wszystkich, których uznano za zagrożenie dla komunizmu - w tym chińskich intelektualistów, właścicieli ziemskich, artystów, a często także partyjnych rywali.
Śmierć Mao w 1976 roku stała się dla Chin początkiem nowej ery: kraj zaczął otwierać się na globalną gospodarkę. Mimo to partia rządząca nadal uznawała Mao za ikonę narodową o nieskazitelnym dziedzictwie.
Dlatego wszelkie żarty lub memy o Mao są postrzegane jako obraza partii, chińskiego rządu i promowanej przez niego narracji.
Ze względu na pseudonim „dyktator" Mbappé stał się główną postacią wielu memów.
Inny piłkarz reprezentacji Francji, Ousmane Dembele, podchwycił trend podczas Mistrzostw Świata w 2026 r., nazywając Mbappé „Mobutem". To nawiązanie do Mobutu Sese Seko - dyktatora, który przez trzy dekady rządził Demokratyczną Republiką Konga (dawniej Zairem).
We wrześniowym wywiadzie dla France Football Mbappé stwierdził, że choć wiele z memów ma służyć tylko dobrej zabawie, „czasami świadczą one o braku świadomości politycznej, a także ludzkiej”.
„Jest też mniej śmieszna strona: wiemy, jakie szkody poczynili tacy ludzie na przestrzeni dziejów," mówił.
„Porównywanie mnie do ludzi, którzy mordują innych lub unieszczęśliwili miliony osób... Chyba nigdy w życiu czegoś takiego nie zrobiłem."
Dodatkowy reportaż: Fan Wang i Osmond Chia
Przy tłumaczeniu tego artykułu, który oryginalnie był napisany w języku angielskim, użyto narzędzi AI. Dziennikarz BBC sprawdził tłumaczenie przed publikacją. Więcej o tym, jak używamy AI.
Edycja: Joanna Kozłowska








