W Ceucie napaści seksualne zdarzają się niemal codziennie - prokuratura

    • Autor, Paul Kirby
    • Stanowisko, Redaktor ds. Europy
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 4 min

Według prokuratury w Ceucie - hiszpańskiej eksklawie w Afryce Północnej, do której przedostały się pod koniec lipca dziesiątki tysięcy migrantów - w mieście odnotowano od tego czasu 23 napaści seksualne. W dziewięciu przypadkach ofiarami padły dzieci.

To oznacza, że przestępstwa seksualne zdarzają się w mieście niemal codziennie, mówi prokurator generalna Ceuty Silvia Rojas.

Rojas powiedziała hiszpańskiej gazecie El País, że szczególnie narażone są młode migrantki bez formalnego prawa pobytu.

W dniach 30 i 31 lipca 2026 r. z Maroka do Ceuty przedostało się co najmniej 72 tys. migrantów. Choć większość z nich opuściła terytorium Hiszpanii, do pięciu tysięcy pozostaje w mieście.

Ich obecność podsyca lokalne niepokoje i stanowi znaczny problem dla premiera Hiszpanii, Pedro Sáncheza.

Nasilające się napięcia między migrantami a miejscowymi przerodziły się ostatnio w akty przemocy.

W związku z problemem Sánchez zwołał we wtorek drugie w tym tygodniu posiedzenie hiszpańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Według Rojas, prokuratorki z Ceuty, 1,4 do 1,6 tys. spośród około 5 tys. pozostałych w mieście migrantów to niepełnoletni.

Jak podaje hiszpańska agencja informacyjna EFE, wśród podejrzanych o napaści seksualne są czterej Marokańczycy, trzej Hiszpanie i jeden Belg.

Rojas twierdzi, że napływ migrantów doprowadził do gwałtownego wzrostu liczby przestępstw seksualnych. Dodaje, że wiele ofiar nie zgłaszało ich policji - ze strachu lub z powodu nieuregulowanego pobytu.

Według Hiszpańskiego Towarzystwa Epidemiologicznego kryzys graniczny unaocznił trudności w wykrywaniu i zwalczaniu przemocy wobec migrantek.

Hiszpański minister gospodarki Carlos Cuerpo informuje, że Madryt zatwierdził wart miliony euro pakiet pomocowy dla dzieci-migrantów pozostawionych bez opieki. Środki mają pomóc w zapewnieniu im podstawowych usług i ochrony.

Konserwatywny burmistrz Ceuty, Juan Jesús Vivas, wezwał Hiszpanów do udziału w środowych demonstracjach poparcia dla mieszkańców. Organizowane w całej Hiszpanii protesty zaplanowano na dzień corocznego święta miasta.

Hiszpańska opozycja ostro krytykuje reakcję rządu na kryzys migracyjny. Skrajnie prawicowa partia Vox stwierdziła, że premier Sánchez „nie stracił kontroli nad Ceutą - po prostu ją oddał".

Arantxa Campos, prezeska Konfederacji Pracodawców w Ceucie, powiedziała BBC: „Nie możemy nic zrobić, dopóki ci ludzie nie wyjadą."

„Nie mamy żadnego rządowego planu. Nie mamy nic. Nie wiemy nawet, kiedy zakończy się sprawdzanie wszystkich tych osób".

Premier Sánchez oświadczył w poniedziałek, że król Hiszpanii Filip VI odwiedzi Ceutę, „gdy tylko pozwolą na to warunki". Komentatorzy przyjęli tę zapowiedź jako próbę umocnienia władzy Madrytu nad eksklawą.

Maroko od dawna rości sobie prawa do Ceuty i Melilli, drugiego z autonomicznych hiszpańskich miast w Afryce Północnej.

Podczas ostatniej wizyty hiszpańskiego monarchy w eksklawach - w 2007 r. odwiedził je poprzedni król, Jan Karol I - marokańskie władze odwołały w geście protestu swojego ambasadora w Madrycie.

Kolejna królewska wizyta może wywołać dalsze napięcia dyplomatyczne.

W wywiadzie dla hiszpańskiej stacji radiowej Cadena Ser Sánchez stwierdził, że król nie odwiedzał Ceuty od dwóch dekad – mimo że Filip VI objął tron dopiero 12 lat temu.

Sánchez dodał, że jest jedynym hiszpańskim premierem, który złożył podczas sprawowania urzędu oficjalną wizytę w Ceucie. Udał się tam 31 lipca, u szczytu kryzysu migracyjnego.

Niektórzy hiszpańscy komentatorzy opisali jego słowa jako krytykę króla, z którym spotkał się później tego samego dnia.

W odróżnieniu od przeciwników politycznych Sánchez unikał obwiniania Maroka o podsycanie kryzysu.

W poniedziałek stwierdził, że raporty wywiadowcze nie wskazują na „jakikolwiek udział" marokańskich władz.

Zamiast tego skupił się na dezinformacji w mediach społecznościowych. Przekonywał, że jest ona „powiązana zarówno z Rosją, jak i Izraelem - a także międzynarodowym ruchem skrajnej prawicy, który zawsze wykorzystuje kwestię migracji, by atakować nie tylko Hiszpanię, ale i Europę".

W rozmowie z Cadena Ser Sánchez mówił, że niekoniecznie oznacza to, iż odpowiedzialność za kryzys ponosi obce państwo. Zdawał się też sugerować, że internetowe treści napędzające kryzys pojawiły się już po napływie migrantów.

Wtórowała mu rzeczniczka rządu Elma Saiz, mówiąc, że „różne fora internetowe nagłaśniały to, co się wydarzyło, z zamiarem podzielenia i spolaryzowania Europy".

Zarówno Rosja, jak i Izrael zapewniają, że nie odegrały żadnej roli.

Szef izraelskiej dyplomacji Gideon Saar oskarżył Sáncheza o „rażące kłamstwa", a rzeczniczka rosyjskiego MSZ zażądała dowodów na poparcie jego twierdzeń.

W sierpniu w mediach społecznościowych pojawiło się wiele wpisów określających barierę między Marokiem a Ceutą jako „bezpieczną i łatwą do pokonania".

Przeczą temu dane przekazane mediom przez burmistrza Ceuty. Wynika z nich, że co najmniej 100 osób zginęło, próbując opłynąć barierę.

Hiszpański serwis weryfikacyjny Maldita podał, że przed 30 lipca - gdy rozpoczął się napływ migrantów - w marokańskich mediach społecznościowych krążyły wiadomości zachęcające do prób przekraczania granicy.

Opozycyjna hiszpańska Partia Ludowa (PP) skrytykowała Sáncheza za „zdejmowanie winy" z Maroka i obarczanie nią innych.

Rzecznik partii Borja Sémper stwierdził, że dziesiątki tysięcy osób nie mogłyby udać się w stronę granicy z Ceutą bez wiedzy marokańskich władz.

Maroko twierdzi, że nie organizowało przepływu migrantów i nie miało w nim żadnego udziału.

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.

Opracowanie: Joanna Kozłowska